MUZYKA
Za górami, za lasami... Darujmy sobie te szczegóły. W Buenos Aires, w Argentynie mieszkała bardzo piękna, utalentowana lecz nieśmiała dziewczyna. Violetta Castillo - Tak na nią wołali. Miała brązowe oczy, kasztanowe włosy z jasnymi końcówkami i nie bardzo wyróżniała się wśród tłumu "Gwiazdeczek". Najczęściej zamykała się w pokoju i pisała w pamiętniku. Rozmyślała wtedy nad wszystkim. Jej matka umarła gdy ta miała 5 lat. Podobał jej się chłopak ze szkoły - Leon Verdas. Ona nie miała pojęcia, że on też ją darzy uczuciem. Pewnego ranka gdy pisała swoje najgłębsze rozmyślenia w pamiętniku, do jej pokoju wszedł German - Jej ojciec.
-Violetto, postanowiłem, że przeniosę cię do innej szkoły.
Violetcie było szkoda zostawić przyjaciółki, przyjaciół oraz coś najcenniejszego najbardziej - Leona. Uznała, że skoro ojciec tak postanowił to musi się pożegnać ze szkołą. O 7:30 wzięła torebkę, wrzuciła do niej pamiętnik i wodę po czym wyszła do szkoły. W szkole od progu wszystkie dziewczyny się na nią patrzyły. Powód? Niedaleko za nią, próbując ją dogonić szedł ciemnooki szatyn - Leon Verdas. Postanowił on dzisiaj przed lekcjami wyznać jej swoje uczucia. Pozornie był dobrze zbudowany,twardy oraz niewrażliwy na ludzkie krzywdy. W środku był jednak miękki jak rozgotowany klusek. Ale wracając. Gdy już prawię ją dogonił do niej podleciały przyjaciółki - Lu Fran. Postanowił dać sobie spokój i im nie przeszkadzać.
-Violu, co to było? - Zapytała Ludmi z iskierkami w oczach.
-Ale co? - Zapytała zdezorientowana nasza główna bohaterka.
-Za tobą szedł Verdas. - Wyjaśniła Fran. Ona jako jedyna za całej szkoły się w nim nie kochała.
-Osz kurdę! Że ja go nie widziałam - Rzekła ściszonym głosem brązowooka. - Dziewczyny.. Bo ja muszę wam coś powiedzieć...
-Oho! Coś czuje, że to coś ważnego. Zawołam jeszcze Cami, Naty i Lare. Czekajcie w babskiej! - Zawołała Lu i już jej nie było.
Po paru minutach wszystkie sześć były w damskiej toalecie.
-No to... Co musisz nam powiedzieć? - Zapytała ognistowłosa Camila.
-Odchodzę ze szkoły... - Powiedziała smutnym głosem kasztanowowłosa
-CO?! - Wykrzyczała pozornie cicha Natalia
-Odchodzę - Powtórzyła dziewczyna - Ojciec mi kazał... Dziś zostaję tu ostatni dzień...
-Ale jak to? - Zapytała dziewczyna z chustką przewiązaną wokół głowy - Lara
-Po lekcjach biorę rzeczy z szafki i odchodzę... - Powiedziała smutno po czym zabrzmiał dzwonek oznaczający następną lekcję...
-Chemia... - Westchnęła tylko czarnowłosa Francesca. Żadnej z dziewczyn nie chciało uczyć się pierwiastków, czy wzorów reakcji chemicznych podczas gdy ich przyjaciółka miała prawdziwy problem. Nikt nie chciał chodzić na chemię ponieważ ich nauczycielka była wredna. Przypodobała sobie klasową gwiazdkę Andreę, podczas gdy nienawidziła Violettę. Musiały dzisiaj jeszcze tylko wytrwać pół godziny chemii, polski, matematykę, biologię, geografię oraz technikę aby pożegnać się z przyjaciółką. Leon jednak nie miał pojęcia co się dzieje Violetcie. Kilka razy do niej podchodził ale za każdym razem pojawiała się jakaś dziewczyna i ją zaciągała do toalety. Leon postanowił sobie dać spokój i pójść do niej po lekcjach. Właśnie trwały ostatnie minuty techniki, dziewczyny obgryzały zwoje lekko pomalowane paznokcie ze strachu przed odejściem przyjaciółki. Pan nie tracąc animuszu gadał coś co przerabiały już w czwartej klasie podstawówki. Dziewczyny odliczały minute przed odejściem brązwłosej piękności, acz Leon aż wyzna naszej bohaterce uczucia. Po chwili zabrzmiał ten upragniony dzwonek. Dziewczyny podeszły smutne do szafki numer 20 - szafki którą niedługo zajmie nowy uczeń... Violetta dała każdej z nich coś na pamiątkę ich wspólnych chwil. Wiedziała już doskonale, że gdy jej ojciec mówi, że pójdzie ona do innej szkoły to oznacza, że się przeprowadzą do innego miasta lub kraju... Francesca dostała łańcuszek, który został Violetcie po mamie, Camila dostała ulubioną książkę brązowookiej, Natalia dostała jej dwie figurki w kształcie słonia które miały symbolizować szczęście, Ludmiła dostała jej zestaw do makijażu którego Violetta bardzo mało używała a zaś Lara dostała kilka kolczyków, opasek i innych akcesorii które Violetta kupiła gdy eksperymentowała ze stylem. Violetta już schowała rzeczy z szafki do pudła, właśnie ją zamknęła. Nagle poczuła rękę na jej ramieniu i ciepły oddech na karku. Gwałtownie się odwróciła.Teraz stała twarz w twarz z niejakim Leonem Verdasem. Pierwszy raz w życiu nie żałowała, że dziewczyny musiały wracać do domów na obiady. Ich usta dzieliły milimetry... Leon pochylił się a Violetta wspięła się na palce aby połączyć ich usta ze sobą. Po chwili zatopili się w swoich ustach. Cały świat się dla nich nie liczył, liczyła się tylko ich ukochana osoba... Po chwili zatracili się w pocałunku. Po chwili Violetta oderwała się od niego i zaczęła gryźć włosy - zawsze tak miała gdy jest zdenerwowana. W głębi duszy cieszyła się z tego pocałunku, lecz jej twarz nie potrafiła przybrać innego wyrazu niż kamienny. Po minie Leona było widać, że się tego właśnie obawiał. Odtrącenia. On całym sobą kochał naszą bohaterkę. Ona jego. To było niesamowite. Leon mógł wybrać każdą piękność w szkole. Lecz wybrał Violettę. Była dla niego niczym anioł. Najbardziej lubił lekcję muzyki by słuchać jej pięknego i delikatnego głosu. Leon jednak był trochę śmielszy niż Violetta więc powiedział zaniepokojony reakcją dziewczyny która gryzła włosy niczym sparaliżowana czy też zsynchronizowana:
-Violetto....
Zdołał wyrzucić z siebie tylko jedno słowo.
-Nie, Leon... - Wydukała Violetta i uciekła. Nie zauważyła jednak, że rano nie domknęła pamiętnika a on teraz wypadł jej z torby. Podniósł go Leon. Otworzył na byle której kartce. Los chciał, że to była kartka na której Violetta go narysowała i otoczyła w serduszko. Leon uśmiechną się sam do siebie. Na ostatniej kartce znalazł jej numer telefonu oraz adres. Przytulił do torsu ten pamiętnik tak jak to robi Violetta i już miał wychodzić gdy zatrzymał go głos jego pseudo przyjaciela - Diego.
-W dziewczynkę się zamieniasz?
Diego tak jak i inni nie wiedział o uczuciach Leona. Na początku myślał, że Leon ten pamiętnik zwiną jakiejś lasce. On traktował dziewczyny jak zabawki. Rozkochiwał je w sobie, wykorzystywał a na koniec zostawiał ze złamanym sercem. Leon był inny. Zawsze pocieszał dziewczyny które odeszły z płaczem od niego.
-Ukradłeś którejś lali notesik? Dawaj!- Rozkazał. Leon był nieugięty i mu go nie oddał. W końcu to on był przywódcą gangu najpopularniejszego w szkole - Letmbmd.
-Nie twój interes! Zabieraj te brudne łapy. Diabeł znowu cię kusi? Znam świetnego egzorcystę...
Leon doskonale wiedział jak rozwścieczyć Diega i właśnie mu się to udało. Chłopak ze śniadą cerą zacisną ręce w pięści i odszedł wkurzony. Nasz młody Meksykanin udał się do domu pięknej niewiasty. W tym samym czasie Violetta się pakowała. Nagle dostała esemesa. Przeczytała jago treść "Otwórz okno na oścież" Zadziwiła się ale to uczyniła. Zrobiła to mimo, że to był zupełnie nie znany jej numer. Powróciła do pakowania rzeczy do walizki. Po jakimś czasie przez okno wskoczył młody amant. Zdziwił się na widok pakującej się Violetty. Podszedł do niej i położył ręce na jej talii.
Violetta poczuła czyjś oddech na karku już po raz drugi dzisiejszego dnia. Przestraszyła się i gwałtownie się odwróciła niechcący uderzając przy tym Leona w twarz. Chłopak miał rozciętą wargę. Nikt nie spodziewał się, że w takiej delikatnej osóbce jak Violetta kryje się tyle siły. Violetta bardzo się przestraszyła lecz Leon nie czuł bólu. On czuł miłość.
-Hej Violu... - Powiedział chłopak. Nikt wcześniej nie nazywał ją Viola.
-Nic... Ci nie jest...? - Zapytała
-Nie - Zapewnił ją młody romantyk
-Przepraszam... - Powiedziała i spuściła głowę.
-Nic się nie stało, naprawdę... - Zapewnił ją znów chłopak po czym wstał i podniósł jej podbródek.
Dziewczyna poleciała po wodę utlenioną i waciki aby zdezynfekować ranę chłopaka. Po drodze natknęła się na swojego tatę.
-Violetto, przemyślałem to... NIE WYJEŻDŻAMY! - Krzyknął
Violetta z radości poleciała na górę i rzuciła się na Leona. Kilka dni później zostali parą. Oczywiście nie obyło się bez pytań koleżanek Violi i kolegów Leona oraz nagłośnienia ich związku po całej szkole. Ich związek sprawił że wiele gangów się ze sobą połączyło. Gang Letmbmd zaprzyjaźnił się z szarymi myszkami. Tydzień później byli już parami: Francesca i Marco, Ludmila i Tomas, Camila i Brodway, Natalia i Maxi oraz Lara i Diego. Diego zrozumiał, że nic nie osiągnie i zaczął normalnie chodzić z Larą. Ponoć miłość umiera ostatnia...
To wspomina teraz Violetta i Leon którzy są małżeństwem od roku i spodziewają się córeczki którą nazwą Isabell.
Jakie to przepiękne ;( Popłakałam się, naprawdę! Ale z drugiej strony dostałam głupawki przez rozgotowanego kluska xD Wspaniale potrafisz łączyć humor z dramatem, wróżę Ci kiedyś przyszłość jako popularna pisarka ;) Wierzę w Ciebie, powodzenia i życzę weny!
OdpowiedzUsuń